Reklama

Żegluga po Hołnach i Gaładusi?

10/04/2020 07:50

Przedsiębiorca prowadzący restaurację nad jeziorem Hołny wraca do pomysłu rejsów statkiem wycieczkowym, tym razem na Hołnach i Gaładusi. Zarząd powiatu nie mówi nie, nie mówi też tak. Chce przekonać się, co na to mieszkańcy.

Tuż przed epidemią restaurator uczestniczył w zebraniu zarządu powiatu. Zaproponował nowy projekt: połączenie Hołn i Gaładusi istniejącym przesmykiem i wykorzystanie go do celów turystycznych. Podkreślił, że nie jest zwolennikiem zniesienia strefy ciszy na obu jeziorach, w innych miejscach Polski mimo obowiązującej na akwenach ciszy działa tam żegluga pasażerska. Jak mówił - jest ona nadzorowana przez trzy niezależne instytucje, stąd nie ma obaw, że statek na jeziorach będzie oznaczał pogorszenie warunków akustycznych, czy zanieczyszczenie środowiska.

Obecny na obradach wójt gminy Sejny Dariusz Łostowski powiedział, że mieszkańcy terenu wokół Hołn są pozytywnie nastawieni do inicjatywy, a że brak atrakcji turystycznych w gminie, takie pomysły należy wspierać.

Reklama

Zdaniem starosty Macieja Plesiewicza przekonanie mieszkańców jest najważniejszą sprawą. Powiat musi brać pod uwagę wszystkie opinie, ale przede wszystkim ich głos.

Przedsiębiorca zadeklarował, że porozmawia z mieszkańcami i podejmie inicjatywę tylko, jeśli ich przekona.

Przypomnijmy, że pierwszą próbę zorganizowania żeglugi po jeziorze Hołny podjął on ok. 9 lat temu. Jako właściciel statku papieskiego "Tryton", od lat pływającego na Wigrach (w 1999 roku płynął nim papież Jan Paweł II), podszedł w 2009 roku do kolejnego przetargu w Wigierskim Parku Narodowym, ale przegrał go. Zaproponował więc rejsy "Trytonem", jednostką zbudowaną w 1941 roku, powiatowi sejneńskiemu.

Reklama

Najpierw włodarze uchwalili zgodę na tę inicjatywę, na stronie powiatu można było głosować za lub przeciw, jednak wkrótce pojawiły się wątpliwości, czy sonda internetowa nie została zhakowana dla manipulowania głosami. Ostatecznie ówczesny starosta Andrzej Szturgulewski zobowiązał przedsiębiorcę do wykonania badań, na które - jak mówił mediom - nie było go stać. Wtedy więc pomysł żeglugi pasażerskiej na naszym terenie upadł. Ostatecznie "Tryton" w 2015 roku roku wrócił na Wigry.

W epidemicznym czasie ten temat wydaje się mało aktualny, jednak dotknięta głębokim kryzysem branża turystyczna z pewnością będzie odbudowywać straty i starać się podźwignąć. Gdy zagrożenie minie, odżyją chęci wyjazdów wypoczynkowych i rekreacyjnych - raczej krajowych, tych bliższych, uważanych za bezpieczniejsze. Wówczas sprawa statku na nadgranicznych jeziorach powróci.

Reklama

Fot. arch. Gaładuś.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-04-10 09:05:17

    Jeden chce rzekę Marychę pogłębiać, drugi rzeczkę na kanał przekopać. Chyba brali udział w fakultetach na Białorusi pt. Jak przekopać Hańczę. Tylko kryzys ekonomiczny może uratować Matkę Naturę. :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-04-10 09:18:10

    Gaładuś to jezioro graniczne,więc chyba decyzja należy nie tylko do miejscowych pseudo polityków. A gdyby tak przekopać kanał , to woda z jeziora Gaładuś popłynie do morza i będziemy mieli bajorko. Chyba że chcemy osuszać teren, bo za dużo jest wody.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-04-10 12:46:09

    Występuje tam ściśle chroniona skójka gruboskorupowa - Unio crassus, jest to obszar Natura 2000 Pojezierze Sejneńskie. Kiepski pomysł.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo sejny.net




Reklama